sobota, 28 grudnia 2013

02.

2
"Łzy wysychają, gdy się wchodzi poza próg ludzkiej ostateczności."
~ Jerzy Zawieyski

      Mozolnie otworzyłam oczy i przeciągnęłam się. Rozejrzałam się i zauważyłam, że nie jestem u siebie. Leżałam na łóżku o sporych rozmiarach, a ściany pokoju, w którym się znajdowałam, były pokryte plakatami, zdjęciami i gdzieniegdzie wisiały rysunki. Dźwignęłam się na rękach i zwlekłam z łóżka. Na podłodze stało kilka, no dobra kilkanaście butelek po piwach. Byłam ubrana w te same ubrania co wczoraj wieczorem, więc wstałam i skierowałam się do drzwi od pokoju.
      Jak tylko wyszłam z pomieszczenie, poczułam cudowny zapach świeżego pieczywa, jajecznicy i kawy. Z - jak mniemam- kuchni wyłoniła się niewysoka dziewczyna. Prawie czarne włosy kaskadami opadały jej na ramiona, a grzywka ułożona na bok, zasłaniała czoło. Alicja. Miała na sobie dresy koloru morza i czarną bluzeczkę na ramiączkach. Na jej lewym nadgarstku widniał tatuaż, ale nie mogłam dostrzec co przedstawia.
-Dzień dobry!- przywitała mnie z uśmiechem na twarzy.- Zrobiłam śniadanie, chodź.-gestem dłoni kazała mi iść za sobą.
      Weszłam za nią do kuchni. Ściany i szafki były w kolorze limonkowym, natomiast stół i krzesła kawowe. Usiadłam naprzeciwko brązowookiej i zaczęłam jeść. Wszystko było znakomite. A kawa? Nigdy nie piłam lepszej. Zdałam sobie sprawę, że właściwie nie wiem co się wczoraj działo. Zdecydowanie miałam słabą głowę. Spojrzałam na brunetkę i dopiero teraz zauważyłam, że coś do mnie mówi.
-Eee... słucham?- potrząsnęłam głową, chcą sprowadzić się na ziemię.
-Jak się spało?- zachichotała i wzięła w dłonie kubek z parującą cieczą.
-Dobrze...-czułam na sobie jej spojrzenie. Po chwili gwałtownie wstała od stołu i podeszła do okna, stając do mnie tyłem. Zaczęłam się zastanawiać ile może mieć lat. Wyglądała na niewiele starszą ode mnie. Dałabym jej maksymalnie 22 lata.
      Powoli odwróciła się do mnie przodem. Była zamyślona, nieobecna. Przeniosła wzrok na mnie i posłała mi delikatny uśmiech. W tym momencie rozległ się dźwięk dzwoniącej komórki, sprawiając, że podskoczyłam na krześle. Dziewczyna mozolnie wyciągnęła urządzenie z kieszeni.
-Halo?-jej głos nie wyrażał żadnych emocji. Kiedy przełożyła komórkę do prawej dłoni, zauważyłam, że na drugim nadgarstku też ma tatuaż. Był to jakiś krótki napis.
Brązowooka minęła mnie wolnym krokiem i po chwili zniknęła w jednym z pokoi.
-Też Cię kocham.-odwróciłam się i zobaczyłam, że brunetka stoi tuż za mną. Włożyła komórkę z powrotem do kieszeni i usiadła naprzeciwko mnie.
-To chłopak.-wyjaśniła, nie patrząc na mnie. W tej chwili wyglądała na osobę, której nie odpowiada fakt, że siedzę w jej domu. Poczułam się źle, dobra, bardzo źle.
      Wstałam od stołu i skierowałam się do wyjścia, po drodze zabierając swoją bluzę. Nie chciałam być problemem. Już miałam otworzyć drzwi i wyjść, kiedy poczułam, że dziewczyna łapie mnie za ramię i odwraca w swoją stronę.
-Co robisz?- tylko na sekundę pozwoliła by przeróżne emocje zalały jej twarz, bo po chwili znowu była cholernie poważna, może nawet obojętna.
-Wychodzę. Właściwie nie wiem co strzeliło mi wczoraj do głowy, żeby tu przychodzić.- odwróciłam się na pięcie i wyszłam, zamykając za sobą drzwi. Wybiegłam z klatki i pozwoliłam, by poranne powietrze mnie orzeźwiło.
      Wspomnienia z mojej przeszłości uderzyły we mnie ze zdwojoną siłą. Łzy zaczęły zbierać mi się pod powiekami, a ręce drżały. Usiadłam na mokrej od rosy trawie. Podciągnęłam rękawy bluzy i ukryłam twarz w dłoniach. To nie przez zachowanie Alicji wyszłam, po prostu nie chciałam, żeby wszystko do mnie wróciło, ale widocznie nie mogę przed tym uciec.
      Poczułam, że ktoś delikatnie dotyka moich nadgarstków. Uniosłam głowę i ujrzałam brązowooką dziewczynę, siedząca naprzeciwko mnie. Jej piękne oczy były w tej chwili smutne. Przeniosła wzrok na moje dłonie, a potem na nadgarstki. Odruchowo naciągnęłam rękawy i skrzyżowałam ręce na piersi. Dziewczyna złapała moją prawą dłoń, przyciągnęła ją do siebie i po chwili moje blizny ujrzały światło dzienne. Widziałam jak na jej twarzy pojawia się szok. Przejechała opuszkami palców w miejscu, gdzie znajdowały się szramy. Była pierwszą osobą, która poznała moją tajemnicę.
-Dlaczego?-ledwo usłyszałam jej pytanie. Widziałam jak zaciska szczękę i zamyka oczy, jakby coś sprawiało jej ból.
-To skomplikowane... - chciałam wyrwać dłoń, ale jej uścisk okazał się silniejszy niż myślałam. Nigdy nie rozmawiałam z nikim o mojej przeszłości. Bałam się tego, że zostanę wyśmiana.
-Postaram się zrozumieć.-jej głos nadal nie brzmiał pewnie. Zmarszczka, która pojawiła się pomiędzy jej brwiami, świadczyła o tym, że dziewczyna myślała o czymś. Odruchowo wyciągnęłam dłoń, by palcem wygładzić nierówność, ale jak tylko moja skóra zetknęła się z jej, brunetka odskoczyła jak oparzona, a jej twarz z powrotem była bez wyrazu.
-Prze...przepraszam.-wyjąkałam i odwróciłam wzrok. Nie wiedziałam, że tak zareaguje. Była zupełnie inna niż wczoraj.
-W porządku.-jej klatka piersiowa ciężko unosiła się i opadała.-Też mam pewną rzecz, która przypomina mi o przeszłości.-powiedziała to i uniosła do góry ręce, ukazując swoje nadgarstki pokryte tatuażami.
- „Pieprz się...”-przeczytała napis, który znajdował się na lewej ręce.- „A może jednak nie”.-wskazała na drugi nadgarstek.
-Słodko...-powiedziałam z sarkazmem. Dziewczyna zaśmiała się głucho i gwałtownie wstała. Włożyła dłonie do kieszeni i zaczęła nerwowo chodzić.
-Ta sytuacja w mieszkaniu... To nie...-westchnęła i palcami przeczesała włosy.-Przepraszam.-powiedziała w końcu.
Teraz wyglądała na totalnie zagubioną. Stanęła do mnie tyłem i głośnio zaciągnęła się powietrzem. Wstałam i powoli podeszłam do niej. Wzięłam ją za dłoń i odwróciłam. Miałam zamknięte oczy, a po policzkach spływały jej łzy.
-Nie powinnaś widzieć mojej gorszej strony. Ciągle nad sobą pracuję.-otarła policzki i lekko się uśmiechnęła.
Dobra, ona jest totalnie pogmatwana.
-Co to?-z zaciekawieniem spojrzała na miejsce, w którym moja bluza odsłaniała niewielki tatuaż. Tym razem to ja odsunęłam się gwałtownie od brunetki. Miałam na obojczyku wytatuowaną literkę „G”. Ten tatuaż był czymś osobistym, intymnym.
-No dobra, pojedźmy gdzieś.-westchnęła i pociągnęła mnie w stronę małego, czerwonego samochodu.
Praktycznie wepchnęła mnie do niego i usiadła na miejscu kierowcy. Włączyła radio i w samochodzie rozbrzmiała piosenka Brandi Carlile – The Story. Muszę przyznać, że trafiła idealnie, uwielbiałam ją. Zapowiada się ciekawie.
***
      Po dwóch godzinach jazdy, samochód zatrzymał się na górce. Dookoła były pola, a przed nami rozciągało się pastwisko, na którym pasły się konie. Kiedy galopowały, wyglądały, jakby unosiły się nad ziemią. Brakowało im tylko skrzydeł. Była jesień i słońce chyliło się ku zachodowi. Lekko żółta trawa idealnie kontrastowała z ciemnymi i muskularnymi sylwetkami rumaków. Ich grzywy rozwiewał chłodny wiatr. Wyglądały jak zaczarowane. Nigdy nie widziałam czegoś cudowniejszego.
-Zawsze, kiedy jest mi źle, to przyjeżdżam tutaj. Mogę tu spokojnie pomyśleć.- brunetka oparła głowę o zagłówek fotela i zamknęła oczy. Przypominała mi kogoś. Te oczy, głos, włosy. Miałam wrażenie, że kiedyś już ją spotkałam, ale nie miałam pojęcia gdzie.
-Myślę, że gdzieś Cię już spotkałam.- wypaliłam.
Kiedy na nią spojrzałam, patrzyła pustym wzrokiem w przestrzeń za szybą.
-To wcale nie jest takie niemożliwe.-myślałam, że się uśmiechnie, ale ona wysiadła z samochodu i gestem nakazała mi zrobić to samo. Przeszła przez płot i weszła na pastwisko. Podeszła do jednego z koni i jednym susem wskoczyła na niego.
-Właź!-poklepała miejsce za sobą i uśmiechnęła się zadziornie.
O nie, wariatko, do tego mnie nie namówisz!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz